Orędzie Miłosierdzia Bożego

Orędzie Miłosierdzia Bożego przekazane przez Świętą Faustynę Kowalską ratunkiem dla świata, Kościoła i Polski w dobie aktualnych zagrożenia jakie narażony jest człowiek ale i cały świat.

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!

Dziękując dobremu Bogu za to, że dopuszcza, aby przez nas uwielbione było jego nieskończone miłosierdzie, dziękuję Mu również za to., że mogę razem z wami, moi kochani, dzielić się tym, co jest naszym życiem., mówić do osób, których troską jest to, aby Chrystus najmiłosierniejszy był poznany i miłowany. To jest dla mnie źródłem prawdziwej radości.
Rozpocznę swe rozważanie od uwagi, że Święta Faustyna była zawsze otwarta na obecność Chrystusa Miłosiernego. W ,Dzienniku" duszy napisała ona: "O miłości wiekuista, pragnę, aby Cię poznały wszystkie dusze, któreś stworzył. Pragnęłabym stać się kapłanem, mówiłabym nieustannie o miłosierdziu Twoim duszom grzesznym, pogrążonym w rozpaczy. Pragnęłabym być misjonarzem i nieść światło wiary w dzikie kraje, by duszom dać poznać Ciebie, by dla nich wyniszczona umrzeć śmiercią męczeńską, jaką i Ty umarłeś dla mnie i dla nich. O Jezu, wiem nadto dobrze, że mogę być kapłanem, misjonarzem, kaznodzieją, mogę umrzec śmiercią męczeńską przez zupełne wyniszczenie i zaparcie się siebie z miłości dla Ciebie, Jezu, i dusz nieśmiertelnych. Wielka miłość rzeczy małe umie zamieniać na rzeczy wielkie i tylko miłość nadaje czynom naszym wartość, a im miłość nasza stanie się czystsza., tym ogień cierpień mniej będzie miał w nas do trawienia i cierpienie przestanie być dla nas cierpieniem. Stanie sie nam rozkoszą. Za łaską Bożą teraz otrzymałam to usposobienie serca, że nigdy nie jestem tak szczęśliwa, jak wtenczas, kiedy cierpię dla Jezusa, którego kocham każdym drgnieniem serca (Dz. 302-303).

Tak, jak nie można przyzwyczaić się do Ewangeli, bo ona jest niewysychającym zródłem prawdy, podobnie nie można przyzwyczaić się do tego orędzia, które przekazuje nam Służebnica Boża Święta s. Faustyna. Dlaczego mówię w ten sposób? Mówię tak, ponieważ istnieje pewne niebezpieczeństwo, że my się przyzwyczajamy. Przyzwyczailiśmy się do Ewangelii. Traktujemy ją niemal tak, jak każdą inną książkę do czytania i to jest nieporozumieniem. Jeżeli dla mnie, dla was, moi kochani, Ewangelia nie jest najaktualniejsza wiadomością , informacją istotną tu i teraz, to nie jest dla nas Dobrą Nowiną. Nie zawracajmy sobie głowy! Dlaczego ci., którym się wydawało, że znają Jezusa, kiedy stanał przed nimi w synagodze i mówił do nich, do swoich ziomków, nie rozpoznali Go? Początkowo słuchali, byli zdumieni tym, co usłyszeli, zaczęli pytać: Skąd On to ma? I co to za mądrość, która Mu jest dana?, ale za chwilę, polecieli szlakiem wytyczonym przez innych i kierując się ich głosami, cudzymi opiniami, zawołali: Czy nie jest to cieśla, syn Maryi, a brat Jakuba, Józefa, Judy i Szymona? Czyż nie żyją tu u nas także Jego siostry? I powątpiewali o Nim (Mk 6,3). Wątpiąc w Niego nie dopuścili myśli, że może być Mesjaszem. Wydawalo im się, że znają Jezusa, ale nie rozpoznali Go jako Mesjasza. Dlatego wlaśnie w tym mieście, Jezus powiedział: Tylko w swojej ojczyźnie, wsród swoich krewnych i w swoim domu może być prorok tak lekceważony (Mk 6,4).

Nam też się wydaje, że posłannictwo Świętej Faustyny jest powszechnie znane. Pewnego razu jechałem z Krakowa do Warszawy pociągiem ekspresowym, którym wracałem z rekolekcji dla sióstr. W przedziale bylo siedem osób: oprócz mnie siostra sercanka i osoby świeckie. Ponieważ wracałem z tego miejsca, gdzie spoczywają prochy Świętej Faustyny, nie mogłem nie mówić o niej i o orędziu Miłosierdzia Bożego. Pomocą była dla mnie ta siostra. W rozmowę włączyły się, dwie młode panie, z których jedna byla nauczycielką z Warszawy, i gdy powiedziałem o Świętej Faustynie, o Bożym Miłosierdziu, ta młoda nauczycielka powiada: "A ja nic o tym nie slyszalam". Byłem taki niegrzeczny, że zapytałem: "Ale pani chodzi do kościoła?" - Odpowiedziała mi: "Oczywiście, jestem praktykujacą katoliczką". - Nie słyszała nic o Świętej Faustynie! Owocem tej rozmowy jest artykul, który ogłosilem w piśmie młodzieżowym: ,,Być sobą" - przywiozłem je tutaj i jest do nabycia. Artykuł zatytulowałem: “Trzeba pamiętać!" - wziąłem ten tytuł z wypowiedzi Ojca Świetego, który 7 czerwca 1991 r. w Płocku powiedział:

Trzeba pamiętać o Świętej Faustynie. Posłannictwo Miłosierdzia Bożego miało swój czas. Był to czas straszliwej II wojny światowej, straszliwej pod wielu względami. Była to jakaś ostateczna eskalacja zła na naszym kontynencie i na ten czas Bóg przygotował posłannictwo Bożego Miłosierdzia, którego świadkiem, rzecznikiem, stała się ta prosta córka polskiej ziemi.

Trzeba pamiętać o Świętej Faustynie, ponieważ posłannictwo, które otrzymała, nie może być skarbem ukrytym, jest - dokładnie o tym Chrystus mówi - "ratunkiem dla świata". Kiedy odbywałam dzień skupienia". - pisała w ,Dzienniczku" Święta Faustyna - byłam na ostatniej nauce. Kapłan ten przemówił o potrzebie Miłosierdzia Bożego i modlitwy. Wtem usłyszałam głos w duszy:". ,"Oto są słowa dla Ciebie. Rób wszystko, co jest w twej mocy w dziele Miłosierdzia Mojego. Pragnę, aby czczono Miłosierdzie Moje. Daję ludzkości ostatnią deskę ratunku, tj. ucieczkę do Miłosierdzia Mojego. Raduje się Serce Moje ze święta tego". Po tych słowach zrozumiałam, że nic mnie zwolnić nie może z obowiazku tego, czego ode mnie żąda Pan ".(Dz. 998).

Chorobą, niekiedy nas wszystkich, i duchownych i świeckich, jest nieustanna dyskusja z Panem Bogiem. Tym można rzeczywiście się; zmęczyć. Wciąż pytamy: ,A czy to potrzebne?", -,,Czy to jest takie ważne?" Inni mówia: “To musi być na poziomie", “Żebyś nie przeraził", “Żebyś tak prosto nie powiedział, jak Pan Bóg" itd. Łatwiej przyjmujemy sto błędów od ludzi, niż jedną prawdę od Boga. - Opuchlaki intelektualne! Wielkość ludzi wielkich polega na tym, że nie rozdrabniają na drobne wielkiego Boga. Wielkość posłannictwa Sługi Bożej Świętej s. Faustyny polega na jej wewnętrznej i zewnętrznej prawdzie wobec Tego, który jest. Jezus Chrystus, Bóg nieskoczonego majestatu mówi do niej, a ona wszystko, co słyszy, przyjmuje. "Większe jest Miłosierdzie Moje, niż twoja nędza i nędza świata całego" - slyszy.

Ja obserwuję, spotkania, w których często uczestniczą, czciciele Miłosierdzia Bożego, i przy ul. Żytniej w Warszawie, i w Łagiewnikach w Krakowie, choć rzadziej tam bywam, niż w Warszawie, i w innych miejscach i podziwiam ich za zaangażowanie, wytrwałość w apostolstwie. Nieraz słyszę, jak inni te osoby krytykują, a kiedy temu się przeciwstawiam, padają słowa: ,Ach, ty jesteś troche, taki nienormalny, bo wciąż. byś tylko o Bożym Miłosierdziu mówił”. Nie upominają nikogo, kiedy widza, że ktoś szaleje na punkcie pieniądza, seksu..., ale gdy ktoś „wariuje" z miłości do Boga, pytaja: ,,Co ci się stało?",,,Czy ty czasem do jakiejś sekty się nie zapisałeś?" W wysokich procentach podajemy, ilu jest katolików w Polsce, a ja uważam, że ten katolicyzm sie dopiero zieleni-, tak, zieleni się, również w naszej Ojczyznie To widac! Nie łudźmy się tymi dużymi procentami!.

Helenka Kowalska, jedno z dziewięciorga dzieci, trochę piegowata, w perkalikowej sukieneczce. Kiedy nikt nie interesował się nią zajął się nią sam Zbawiciel, najmiłosierniejszy Jezus Chrystus. Co jest charakterystycznego w życiu tej dziewczyny, potem zakonnicy? To, że jest posłuszna Chrystusowi, jest posłuszna Kościołowi. Darem dla niej było posiadanie kierownika duchowego, obecność spowiednika. Zlecił on jej, by spisywała polecenia Jezusa Chrystusa. Skarzyła się, do Jezusa, mówiąc: "Mój Jezu, Ty widzisz, że nie dosyć, że nie umiem pisać, to jeszcze i pióra dobrego nie mam, a nieraz tak mi się źle pisze, że po jednej literze muszę składać zdania". Miałem szczęście w styczniu mieć oryginał ,,Dzienniczka" Świetej Faustyny w ręku, przeglądając go zauważyłem, że te literki są najpiękniej ułożone, jak tylko można to sobie wyobrazić, jest to pismo kaligraficzne - rzadko skreślała. Przesliczne, równe literki, nawet to pióro im nie przeszkodziło w tym, żeby porządnie byłv ułożone w wyrazy i zdania, gdyż zawierały to, co mówił Syn Boży, Jezus Chrystus.

Sens naszvch tutaj, rozmodlonych, spotkań tak bym widział - dosyć już tego referatowego mówienia tak trudnego, że nikt nie wie, o co chodzi! Sens leży w tym, by ciągle pamietać, że potrzeba nam wszystkim pokornego, czvli prawdziwego przyjęcia i uwypuklenia tej prawdy o Miłosierdziu Bożyrn, tak potrzebnej naszej epoce, bo też - mówiąc szczerze - czego wy, kochani, już nie wiecie o Świętej. Faustynie i o Bożvm Miłosierdziu. Dlatego tego, co wiecie, ja nie muszę już mówić. Wy mówicie nieustannie… Mogę powiedzieć to, że cale moje życie jest darem nieskończonego Miłosierdzia Bożego, to bowiem, że jeszcze żyję, zawdzięczam Bożemu Miłosierdziu, Świętej Faustynie. Po ludzku biorac, 27 marca 1980 r. byłem umarły, nastapiła u mnie śmierć kliniczna, pojawiło się migotanie komór, zatrzymało się krążenie, powstał obrzęk płuc, doszło do rozległego, potężnego zawału serca, a na komputerach pokazala sie prosta kreska i zapoczatkowało się wychodzenie z ciała, przede mną pojawił się krąg światła... ja to widziałem. Nie dlatego wierzę, że widziałem światło, nie! To, czego doświadczyłem, było darem Swiętej s. Faustyny.

Czas bardzo trudny, to czas prawdziwy; czas posłannictwa Świętej Faustyny był trudny, czyli prawdziwy. Nam się znowu w głowie pokręciło, przepraszam za takie słówka, ale to są zrozumiałe słówka, nam się, w głowach coś poprzestawiało, moi kochani, i dlatego uważamy, że czas powinien być łatwy, lekki, piękny. Proszę zwrócić uwagę na wypowiedzi papieża Jana Pawła II. Mówi, że czas jest trudny i na ten trudny czas, czyli prawdziwy, daje nam wspaniałych patronów: Maksymiliana Kolbego, Urszulę Ledóchowską, która powiedziala: „Jeszcze Polska nie zginęła, póki my kochamy", br. Alberta, dobrego jak chleb, i innych świetych i błogosławionych. Ten czas jest czasem trudnym w tym znaczeniu, że wymaga od nas cnoty wierności. Ten czas, czas wielkich wojen i trzech rewolucji: w Rosji, w Meksyku i w Hiszpanii, końca. którego jakby nie bylo widać, chociaż na naszych oczach potęga rnilitarna tego świata przemocy niby została osłabiona, rozbrojona, ale tak naprawdę, ona istnieje nadal, przecież te ośrodki zniszczenia są, niebezpieczeństwo katastrofy nie zniknęło, dlatego Ojciec bogaty w miłosierdzie nie zostawia nas samych, śpieszy nam na ratunek i udziela pomocy i od nas zależy czy ją przyjmiemy, czy nie. Z Biblii można przytoczyć na ten temat następujące słowa: Kładę przed tobą życie i śmierć - wybieraj! (Syr 15,17).

Ślepy ślepego w dół tylko wprowadzi!
Pewnego razu uczestniczyłem w redakcji w dyskusji, podczas której maszynistka powiedziała: ,Proszę pokazać mi w Ewangelii, że zycie nasze ma być łatwe, pokażcie mi taki fragment". Nieraz my, już przegrani, młodziez, zatruwamy swoją wątpliwością. Mlodzież jest inna, niż nam się zdaje. Ona jest piękniejsza od nas, żeby tvlko miała szczęscie trafic na wychowawców, na swiętych rodziców. Przecież mlodzież nie chce tej ordynarnej pornografii, tylko starsi ja tym zatruwają.

Bóg daje nam: życie i śmierc - i mówi: ,Wybieraj!" Można przyjąć żvcie albo nie. Człowiek sam o tym, po co wyciągnie rękę, decyduje, Spójrzmy na Maryję. Miała możliwość wyboru i na propozycje, by została matką Zbawiciela, odpowiedziała: Oto ja służebnica Pańska. Niech mi się stanie wola Pana mego. Ona dała nam wszystkim, tutaj zgromadzonym i całemu światu, ratunek - Zbawiciela. Jezus Chrystus nazywa orędzie i nabożenstwo do Miłosierdzia Bożego ostatnią deską ratunku. Mówi po polsku, bo to sformulowanie jest typowo polskie. Jeżeli chcemy służyć człowiekowi, Kościołowi, Ojczyźnie i światu, to musimy przyjąć prawdę zawartą w słowach Jezusa Chrystusa, wypowiedzianych do Sługi Bożej Świętej s. Faustyny:"Nie znajdzie ludzkość uspokojenia, dopóki się nie zwróci z ufnością do Miłosierdzia Mojego" ".((Dz. 300), i dostrzec to, w jaki sposób ta apostolka Miłosierdzia Bożego odpowiadała na zawartą w nich propozycję. Oto w Wielki Czwartek 1934 r. po Mszy Św. złożyła akt ofiarowania się Bogu i podporzadkowała wszystkie swoje siły duszy i ciała temu jednemu zadaniu, żeby głosiła orędzie Miłosiernego Boga mówiąc: "Wobec nieba i ziemi, wobec wszystkich Chórów Anielskich, wobec Najświętszej Maryi Panny, wobec wszystkich Mocy niebieskich, oświadczam Bogu w Trójcy Świętej Jedynemu, że dziś w zjednoczeniu z Jezusem Chrystusem, Odkupicielem dusz, składam dobrowolnie z siebie ofiarę za nawrócenie grzeszników, a szczególnie za te dusze, które straciły nadzieję w miłosierdzie Boże. Ofiara ta polega na tym , że przyjmuję z zupełnym poddaniem się Woli Bożej wszystkie cierpienia i lęki, i trwogi, jakimi są napełnieni grzesznicy, a w zamian oddaję im wszystkie pociechy, [jakie mam] w duszy, które płyną z obcowania z Bogiem. Jednym słowem, ofiaruję za nich wszystko: Msze Św., Komunię Św., pokuty i umartwienia, modlitwy. Nie lekam się ciosów, ciosów sprawiedliwości Bożej, bo jestem złączona z Jezusem. O Boże mój, pragnę tym sposobem wynagrodzić Ci za te dusze, które nie dowierzają dobroci Twojej. Ufam wbrew wszelkiej nadziei w morze miłosierdzia Twego. Panie i Boże mój wszystko, cząstko moja na wieki, nie na własnych siłach opieram ten akt ofiarowania, ale na mocy, która płynie z zasług Jezusa Chrystusa. Powtarzać będę codziennie ten akt ofiarowania i następującą modlitwę, której mnie sam nauczyłeś, Jezu: ,,O Krwi i Wodo, któraś wytrysnęła naówczas jako zdrój Miłosierdzia dla nas z Serca Jezusowego, ufam Tobie". S. Maria Faustyna od Najświętszego Sakramentu, w Wielki Czwartek, w czasie MSZY Św., 29 marca I934 r. "(Dz. 309).

A my - apostołowie Miłosierdzia Bożego - odmawiamy nieraz Bogu swojej reki. Tak się, troszczymy o Pana Boga, że porażamy nieraz ludzi rękami. Tak miłujemy Boga, że innych nieraz straszymy i ustawiamy zegary Bogu na niebie i na ziemi. Przecież to jest wbrew orędziu Świętej s. Faustyny, czyli Bożemu orędziu, bo ona nie ma nic na sprzedaż. Ona tak potrafiła skupić w sobie obecność Boga Miłosiernego, że ze względu na nią w całej okolicy - już nie mówią w domu – był większy pokój i błogosławieństwo Boże, co jest wyraźnie zaakcentowane w ,Dzienniczku": "Ze względu na ciebie udzielam łask całej okolicy" (Dz. 7I9). Życie jej bylo nieustannym trudem. Można by się doszukać wyjaśnienia tego w świetle monologu, który kiedyś ks. Karol Wojtyła zamieścił w dramacie o br. Albercie, zatytułowanym: ,Brat naszego Boga", powstałym w latach 1945-1950 jest w nim taka scena: przed obrazem "Ecce homo", umęczonego Jezusa Chrystusa stoi bohater dramatu, czyli brat Albert, i wypowiada swój swoisty monolog: Natrudziłeś się w każdym z nich. Zmęczyłeś się śmiertelnie. Wyniszczyli Cię. To się nazywa Miłosierdzie. Przy tym pozostałeś piękny. Najpiękniejszy z synów ludzkich. Takie piękno nie powtórzyło się już nigdy później. O, jakże trudne piękno, jak trudne. Takie piękno nazywa się: Milosierdzie.

Wyniszczona została Święta s. Faustyna całkowicie, bo czegoż ona nie doświadczyła? Przecież o niej mówiono z przekąsem: „święta". Od bliskich, od dalekich mniej, gdyż bliźsi mogą bardziej dokuczyć, wycierpiała bardzo dużo. Znosząc cierpliwie wszystko, co ją spotykało na co dzień, spełniała zarazem wolę Pana, który mówił do niej: ""Córko Moja, patrz w miłosierne Serce Moje i odbij litość Jego we własnym sercu i czynie, abyś ty, która głosisz światu miłosierdzie Moje, sama nim płonęła." (Dz. i 688); "Bądź zawsze miłosierna tak, jako Ja miłosierny jestem. Kochaj wszystkich z miłości ku Mnie, choćby największvch wrogów, aby się mogło w całej pełni odbic w sercu twoim miłosierdzie Moje" (Dz. i695).

Potrzebne są nam te sympozja, bo jeszcze nie nauczylismy sie być takimi apostołami, jak Święta s. Faustyna. Nie jesteśmy jeszcze cali dla Chrystusa: "Jestem po trzykroć Święty i brzydzę się najmniejszym grzechem. Nie mogę kochać duszy, którą plami grzech, ale kiedy żałuje, to nie ma granicy hojności, jaką mam ku niej. Miłosierdzie Moje ogarnia ją i usprawiedliwia. (...) Powiedz grzesznikom, że zawsze czekam na nich, wsłuchując się w tętno ich serca, kiedy uderzy dla Mnie. Napisz, że przemawiam do nich przez wyrzuty sumienia przez niepowodzenie i cierpienia, przez burze i pioruny, przemawiam przez głos Kościola." (Dz. 1729).

Po tym wstępie rozważymy teraz szczegółowo, w jaki sposób orędzie Miłosierdzia Bożego staje się ratunkiem w dobie aktualnych zagrożeń. Przypomnę, przy tym to, o czym mówił wielokrotnie papież Jan Pawel II. Najpierw musimy sobie uświadomić, że jeżeli ktoś chce być apostołem Miłosierdzia Bożego, powinien w swym pokoju i swoim sercu wypisać słowa: Bóg tak umiłował świat, a wiec człowieka w świecie, że Syna swojego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginał, ale miał życie wieczne. Uwierzyć w Syna ukrzyżowanego, to znaczy uwierzyć w to, że w świecie jest obecna miłość, i że ta miłość jest potężniejsza od jakiegokolwiek zła, w które uwikłany jest człowiek, ludzkość, świat. Uwierzyć zaś w taką miłość tzn. uwierzyć w miłosierdzie, dodajmy: jeżeli ktoś z nas tutaj obecnych nie wierzy, że w tym świecie jest potężniejsza miłość, jest pokonany, jest po stronie zła. To, co zawarte jest w tych słowach, było dla mnie olśnieniem. jeżeli, powtórzmy, bo to jest najważniejsze, nie wierzymy, że w tym świecie, uwikłanym w wielorakie zło, istnieje potężniejsza niż ono miłość, to z czym pójdziemy do ludzi, proszę mi powiedzieć, w imię kogo pójdziemy? To jest serce orędzia Miłosierdzia Bożego! Tego uczyć się będziemy przez całe życie. To jest serce tego orędzia.

W encyklice Dives in misericordia papieża Jana Pawła II czytamy: Miłosierdzie jest bowiem nieodzownym wymiarem miłości, jest jakby drugim jej imieniem, a zarazem własciwym sposobem jej objawiania się realizacji wobec rzeczywistości zła, które jest w świecie, które dotyka i osacza człowieka, które wdziera się również do jego serca i może go „stracić w piekle" [DM 71, bo ojciec kłamstwa, antymiłość, uważał, że udało mu się wykopać przepaść między człowiekiem a Bogiem, gdy zwiódł osobę ludzką. Pomylił się, bo zły nie ma wyobraźni, nie ma perspektywy, nie przewidział, bo zły nie przewiduje, że Ojciec bogaty w miłosierdzie rzuci pomost, który będzie miał na imię Ta, która zetrze głowę starodawnego węża, ojca kłamstwa.

To, co staram się, zaakcentować, jest bardzo ważne, powiedziałbym, najważniejsze. Proszę, zwrócić uwagę na treść nauczania Jana Pawła II w czasie jego IV pielgrzymki do Ojczyzny. Niestety, my o IV pielgrzymce już zapominamy. Ojciec Święty nadał jej hasło: ,,Bogu dziękujcie, Ducha nie gaście", a my, jak te chocholy mówimy: „No tak, proszę księdza, ale...", i to ,ale" jest większe od ,,tak". Budzimy - i ci w sutannach., i bez - dokoła siebie niepokój tym ,ale". Ojciec Święty wołał: „Bogu dziękujcie, Ducha nie gaście", a my zachowujemy się jak gaśnice strażackie.

[--pagebreak--]Ktoś do Matki Teresy z Kalkuty, bardzo madrej niewiasty, powiedział: „Proszę Matki, to, co Matka robi, jest kroplą wobec oceanu potrzeb", a ona na to odpowiedziała: „Proszę pana, najwieksze oceany składają się z kropel". Gdyby ci krytykanci zreformowali najpierw siebie! Dzisiaj w Kościele aż kipi od reformatorów! Chcą reformować innych - mówil niegdyś papież Jan Pawel II - a lękają się, zreformować siebie samych". Ci ludzie nie są miłosierni dla siebie. Miłosierdzie jest bowiem wymiarem miłości, właściwym sposobem jej realizacji, a zarazem objawienia się jej wobec rzeczywistości zła, które jest w świecie.
Jeżeli ktoś by powiedział, że w świecie nie ma zła, to by skłamał. Jest zło i jest ojciec kłamstwa - szatan. Zło nie jest jakimś symbolem, jest ono czymś realnie istniejącym. Świat dziś się zastanawia nad tym, co dzieje się, w Polsce. Niby prawie wszyscy u nas są katolikami, ludźmi myślącymi, a utrzymują wydawców bezbożnych pism - kupując je - którzy sobie kpią z Kościoła i katolickiego narodu! Czytelnicy tych pism usprawiedliwiają się, mówiąc, że wszystko trzeba poznać, z czego diabeł się bardzo cieszy. Kłamstwo trzeba odrzucić, bo śmietniskiem można stać się, bardzo szybko. Czlowiek z zaśmieconą wyobraźnią i pamięcią obciążoną falszem cytuje to, co na ten śmietnik, który w nim jest, składa się, psując innych. Jest zło w świecie, w tobie i we mnie też, ale potężniejsza jest miłość i w nas, i w świecie też. To tylko dzięki niej apostołowie podbili świat. O nich przecież powiedziano: „Patrzcie, jak oni się, miłują", a oni powiedzieli: „My bez Eucharystii żyć nie umiemy, my bez Chrystusa żyć nie możemy".

Człowiek, który stoi wobec rzeczywistości zła obecnego w świecie, osaczającego i dotykającego go, wdzierającego się również do jego serca, słyszy wołanie Chrystusa: "Czuwajcie i módlcie się". ,,Dzienniczek" Świętej s. Faustyny mówi wiele o zagrożeniach, nie typu ekonomicznego, społecznego czy kulturowego, ale o tych podstawowych, wynikajacych stąd, że Boga nie uważa się za Pana naszego życia, z czego wynika, że skoro w Bogu czlowiek nie chce mieć Pana, staje się, niewolnikiem wszystkich i wszystkiego. To zagrożenie jest bardzo widoczne, głośny jest głos wołających o pieniądze, wszyscy ich pragną, wszystkim dziś jest mało. Niektórzy powiadaja: „Trzeba najpierw mieć, żeby apostołować!", zapominając o tym, że najpierw trzeba „być". Cywilizację miłości buduje się przez to, że stawia się „być" przed „mieć", etykę przed techniką, osobę przed rzeczą, i miłosierdziem opromieniowuje się sprawiedliwość. Ślepy ślepego w dół wprowadzi!

Jest w świecie zło, które wdziera się, również do ludzkiego serca i może człowieka zatracić w piekle. Miłosierdzie objawia się w prawdzie. Z ,,Dzienniczka" Świętej Faustyny dowiadujemy się i o tym, że miłosierdzie jest takim znakiem miłości, że osoba kochająca spełnia najpilniejszą prośbę osoby kochanej, i tej, która nas kocha, spelnia najpilniejsze potrzeby. Tą najpilniejszą potrzebą jest, jak mówi Ewangelia, szukanie najpierw Królestwa Bożego, czyli to, co w następujacy sposób wyraził Święty Augustyn: Gdy Bóg jest na pierwszym miejscu, wszystko jest na pierwszym miejscu. To samo powiedzial w naszych czasach Prymas Tysiąclecia, kard. Stefan Wyszyński, mówiąc: Bóg uwielbiony, człowiek uszanowany, ziemia obsłużona.
Przesłanie Miłosierdzia Bożego znajduje się już na kartach Biblii, a ,Dzienniczek" jest jego przypomnieniem, jakby ilustracją Ewangelii, w której czytamy: "Jeżeli którego z was, ojców, syn poprosi o chleb, czy poda mu kamień? Albo o rybe, czy zamiast ryby poda mu węża? Lub też gdy prosi o jajko, czy poda mu skorpiona? Jeżeli więc wy, choć źli jesteście, umiecie dawać dobre dary swoim dzieciom, o ileż bardziej Ojciec z nieba da Ducha Świetego tym, którzy Go o to proszą (Łk I I, I I - I 3). Bóg wie, co jest dla nas najpotrzebniejsze. Przysłowie arabskie mówi: ,Bóg na czarnym kamieniu w najczarniejszą noc widzi czarną mrówkę,", a nam się wydaje, że Bóg zgubił nasz adres. Zastanówmy się, na czym polega modlitwa błagalna? Polega ona na zawierzeniu i powierzeniu Bogu wszystkiego, co wyrażamy w słowach: "Ty mnie miłujesz, a ja w to wierze, i dlatego mówię: Chociażbym szedł ciemną doliną, zła się nie ulęknę, bo Ty jesteś ze mną”.
Niekiedy człowiek z powodu nieszczęścia sam nie może prosić, bo nie ma już siły, podobnie jak ten pobity, pokaleczony przez złoczyńców lzraelita, o którym mówił Jezus Chrystus w przypowieści, leżacy przy drodze i nie mający w sobie nawet tyle siły, by móc poprosić Samarytanina o pomoc. Zdarza się, że żyjący pośród nas ludzie przypominają tego pobitego lzraelite. Jakże często są zniszczeni wewnętrznie, oszpeceni i wyczerpani z powodu grzechu. Świeta s. Faustyna dostrzegała tych ludzi i niejako w ich imieniu, w imieniu wszystkich biednych grzeszników wołała i wszystko oddawała, by w nich obudziło się życie. To nie było patrzeniem z góry na człowieka uwikłanego w niewolę grzechu. W tym miejscu trzeba by nam zapytać siebie: Czym jesteśmy lepsi, gdy w tym momencie, będąc trzeźwi, widząc pijanego mówimy: „Jak on mógł w święto Matki Bożej upić się?" Czy do tego, do takich słów, ma się ograniczać pomoc człowiekowi, który jest w biedzie? Z miną zarozumiałą minąć pijaka, i to ma być pomoc! Mówię o tym, bo sam tego doświadczyłem. Szedłem niegdyś ze Skaryszewskiej ul. Targowa, w Warszawie, by odprawić Mszę Świętą w pewnej kaplicy i pomyliłem drogę. Widziałem kilkunastu pijanych mężczyzn, trzy pijane kobiety, a nawet pijane dzieci. Zacząłem się denerwować na tych ludzi. Wreszcie dotarłem do celu. Do oczekujacych mnie ludzi powiedziałem: "Moi kochani, jak dobrze, że na początku Mszy Świętej jest akt pokuty, bo muszę, się przed wami wyspowiadać". W czym ja byłem lepszy od tych, których spotkałem na ulicy? Musiałem się wyspowiadać.

[--pagebreak--]My nie możemy być dyżurnymi ruchu Bożego Miłosierdzia. Czy Bóg nie wie, czego potrzebujemy? Pan Jezus do Świętej s. Faustyny mówił: "Rób to, co do ciebie należy". Żadając, abyśmy prosili, nie zwalnia nas z obowiązku uświadamiania sobie tego, o co prosimy Boga. Bóg w swoim miłosierdziu nas zbawia, ale chce, by Ono było również owocem. naszej współpracy z Jego łaską i dlatego daje nam orędzie. Chce, by rozgłaszanie tego orędzia było dziełem naszej współpracy, także w modlitwie. Jeżeli coś głosimy, to przede wszystkim chwałę, Bożego Miłosierdzia, a na to nie żałujmy czasu. Szkoda czasu na rzeczy błahe, przemijające, gdyż czas podlega wieczności, o czym zapominaja niektórzy, niby wierzący, mówiąc: ,,Czytam tę gazetę (książkę) dla zabicia czasu". Jak można zabijać czas., który jest miłością, który jest ceną wieczności? Musimy pamiętać o tym, że Bóg nie uszczęśliwi nas wbrew naszej woli, i stąd ta potrzeba modlitwy wstawienniczej. Znawcy życia duchowego wiedzą, za Świętym Janem od Krzyża, że choć życie religijne jest łaską Bożą, to jednak ze strony człowieka konieczny jest cały zespół wysiłków naturalnych, i modlitwa. Ten okres życia religijnego nazywa się etapem oczyszczania czynnego. Święta s. Faustyna chciała być narzędziem najczystszym w ręku Boga. Ona wszystko czyniła, co Bóg postanowił. Wiedziała, że nie staje się doskonała dzięki swym postanowieniom, ale dzięki łasce przemieniającej. Nam nieraz mówiono, że dzięki postanowieniom pracy nad sobą stajemy się lepsi, a tymczasem, to dzięki dobremu Bogu, który ogarnia nasze życie, nasze myślenie - bardzo mocno jest to podkreślone w ,Dzienniczku" Świętej s. Faustyny - stajemy się piękniejsi, lepsi. Jeśli człowiek będzie tylko pracował nad sobą, rychło się zmęczy i zniechęci stanie się okrutny. Święta s. Faustyna wszystko, co ją spotykało, przyjmowała z pełnym zaufaniem w Miłosierdzie Boże, w duchu miłości, dlatego trud jej życia, jej osobisty wysiłek, to, co ją nieraz wiele kosztowalo, składało się, na to oczyszczenie czynne i było formą wspólpracy z Boża łaską. Jej osobisty wysiłek był podporządkowaniem się życiowemu zadaniu, które wyznaczył jej Bóg. W swoim milosierdziu Bóg szanuje nasze plany, wspomaga nas, pomaga wypełnić je, jeśli są zgodne z Jego wolą. Wyraźnie mówi o tym Jezus Chrystus w słowach: "Jestem z wami aż do skończenia świata". Orędzie Miłosierdzia Bożego jest przypomnieniem tej prawdy, że Bóg nas wspomaga w odczytywaniu własciwych celów i zadań w pełnieniu powołania.
Teraz powiem o tych aktualnych zagrożeniach. Ks. Waldemar w swej homilii je zasygnalizował. Zadania zlecone przez Jezusa Chrystusa Świętej s. Faustynie wskazują na poważne zagrożenia, którym zaradzić chce Bóg miłosierny. Zarówno w ,Dzienniczku".. jak i w encyklice Dives in misericordia jest powiedzenie o tym, że jednym z największych zagrożeń wspólczesnego świata jesteśmy my sami, a ściślej nasz opór wobec Boga, opór stworzenia wobec Boga Stwórcy." Mówił o tym w Krakowie Jan Pawel II podczas beatyfikacji Sługi Bożej Anieli Salawy.

Dzisiaj największym niebezpieczeństwem dla człowieka jest nie tyle negacja Boga, ile układanie życia tak, jakby Pana Boga nie było. To daje się zauważyć i w Polsce. Jeszcze nam procesje Bożego Ciała i pielgrzymki, podobnie jak wcześniej pochody 1-majowe, dobrze wychodzą, ale proszę przyjrzeć się swemu życiu, jakże często nie jest takie, jakie być powinno. Tą naszą piętą Achillesową jest to, że z wiary nie wynika ani modlitwa, ani życie, które traktuje się jako sferę prywatną, niezależną od Boga. Ci sami ludzie, którzy śpiewali "My chcemy Boga w książce, w szkole, w godzinach wytchnień...", powiadają dziś: ,,Co z tym Panem Bogiem i Kościołem?" Takie slowa można wyczvtać także w tzw. pismach katolickich - już nie będę ich po tytułach wymieniał. Pytał poeta: „Czym są ruiny miast, w porównaniu z kikutami ludzkich myśli?" To jest polski krajobraz! Śpiewamy: ,,My chcemy Boga" ale za chwilę dodajemy:: "Boże, nie wtrącaj się, do mego prywatnego życia, to jest mój prywatny region". To jest zagrożenie. jest nim opór wobec Boga. Ludzie chcą sobie urządzić świat tak, jakby Boga nie było, a gdy ta zabawa im nie wyjdzie, to wtedy czepiają się, Pana Boga i wołają z pretensjami: ,A gdzie był Pan Bóg?" Najpierw bawią się, w urządzanie świata tak, jakby Boga nie bylo, zakładają obozy śmierci itd., a gdy widzą, że zabawa w życie bez Boga tyle kosztuje, pytają: ,A gdzie był Pan Bóg?" Trzeba zawsze działać mądrze, chodzić po rozum do głowy, by nie zardzewiał!
[--pagebreak--]Podobnie jest z malżenstwami. Mówią: „Trzeba nam się, rozwieść, bo mamy niezgodne charaktery", ale wcześniej tych niezgodnych charakterów nie widzieli. Mówienie o nieistnieniu zagrożeń i szaleństwo odrzucania wiary wprowadzają czlowieka w złudzenie samowystarczalności i w obłędną wizję samospełnienia. To wszystko sprawia, że Chrystus daje ratunek, ogłaszając orędzie Miłosierdzia Bożego: Nie zazna ludzkość uspokojenia, dopokąd nie zwróci się z ufnością do źródła Bożego Miłosierdzia. Jakże często człowiek nie wie, że popada w niewolę, własnych urojeń, niepoważnych pragnień. Jezus Chrystus do Świetej s. Faustyny ciągle mówił, żeby uzgadniała wszystkie swoje pragnienia z jego wolą. Jakie ona męki przeżywała, gdy miała podjąc decyzję, bowiem bała się, by nie rozminąc się z wolą Boga, a my jakże często bez zastanowienia podejmujemy decyzje w przekonaniu, że nikt i nic - oprócz nas - nie ma racji. Wszyscy inni - wydaje się nam - są w błędzie, tylko nie my. Tymczasem Święta s. Faustyna zanim podjęła decyzje modliła się, o Światło z góry, sprawdzała, rozważała, a ostatecznie wspierała się na pieczęci posłuszeństwa. Dziś żyjący człowiek jakże często nie zauważa, że wpada w niewolę; własnych, przyziemnych celów, popełnia błędy, ale usprawiedliwia się, tym, że chciał dobrze. Przerażające jest dziś to pomijanie Boga i religii z powodów niegodnych; człowiek zapomina o tym, że nie jest zdolny poradzić sobie bez pomocy Boga, że jest istotą ciągle wspomaganą przez Boga.

,,Szukajcie prawdy, a prawda was wyzwoli" - mówił Jezus Chrystus. Jednym z zagrożeń współczesnego świata jest nieszukanie prawdy, obojetność na prawdę. Człowiek zapędzony, ślepy, pogrążony w tzw. robocie, nie odczytuje celów zgodnych z wolą Bożą. To, co się z nami dzieje, kochani, to kult czynu, stawianie akcentu na aktywność, uleganie zapędzeniu, pośpiechowi, np. kiedy Msze Święte są w niedziele, odprawiane w kościele parafialnym co godzinę, życie w ciagłym hałasie, ustawiczne poszukiwanie metody, mówienie tylko o organizacji, specjalizacja..., to wszystko prowadzi do tego, że w końcu stajemy w ogonku, ale do innego urzędnika. To jest jakimś pomyleniem kierunków, pomieszaniem stylów życia, czynieniem z siebie automatu obojętnego na los bliźnich i zamkniętego w sobie.

Życie Świetej s. Faustyny nie było jej sprawą prywatną. Kiedy zapytano Ojca Świętego o to, czy beatyfikacja s. Faustyny będzie w Polsce, odpowiedział: ,O, nie! S. Faustyna jest dla całego świata. Beatyfikacja jej będzie w Rzymie". Powtarzamy nieraz za marksistami, że religia jest sprawą prywatną i chcemy uchodzić za mądrych, zapominając, że mądrość to kierowanie się, w życiu prawdą o całej rzeczywistości, także o Bogu i o religii. Często, odrzucając te prawdę, wymądrzamy się na temat i Pana Boga, i wszystkiego, co związane jest z jego darem życia. Deklarując swój katolicyzm, opowiadamy się, za legalnością pomijania piątego przykazania, nazywając to sprawą intymną. Świat oderwany od Stwórcy może czlowieka pogrążyć w rozpaczy. Orędzie Świętej s. Faustyny ratuje nas przed tą rozpaczą, w którą zly duch, ojciec kłamstwa, chce nas popchnąć. To jest bardzo aktualny problem.. Proszę przypatrzeć się treści gazet i dzienników telewizyjnych. Niegdyś, oglądając Teleekspres, zauważyłem - ktoś zwrócił na to moją uwagę - ze jeśli podawana była jakaś pozytywna informacja, to za chwilę ogłaszano informację rozbijającą, tak że jesli ktoś tego słuchał, stawał się wewnętrznie rozbity. Ten styl informowania popycha do rozpaczy, łamie skrzydła.

Przypatrując się tym zagrożeniom, uświadamiam sobie., jak wielkim darem dla nas jest orędzie Miłosierdzia Bożego wzywające do zaufania Miłosierdziu Bożemu i wskazujące środki wiodące do pojednania się, z Bogiem i z bliźnimi. Nawrócenie człowieka Bóg wspomaga darami Ducha Świętego. Staje się ono szansą na przemianę myślenia i zbudowania nowej Polski i nowego świata. Na każdym odcinku życia mamy do zrobienia to, co Bóg nam zlecił. Kierunki tego działania zostały nam wskazane przez Świętą s. Faustynę. Od strony ludzi w życiu doczesnym spotykały ją tylko utrapienia, ale jej postawa byla sprawdzianem i zarazem znakiem wskazujacym na to, że pracowała dla chwały Bożej, a nie swojej, ani dla radowania się z wyników działań podejmowanych dla własnej korzyści.
Orędzie Bożego Miłosierdzia informuje nas o tym, że te owoce w swoim czasie będą, bo nie zapala się lampy pod korcem. Takie odczytanie orędzia Miłosierdzia Bożego przyniesie pogłębienie się naszego życia religijnego, przyjaźń z Jezusem Chrystusem. Zwrot: „Jezu, ufam Tobie", „będzie zarazem znakiem przyjęcia przez nas tego orędzia.

Żyjemy w okresie rozprzestrzeniania się orędzia Miłosierdzia Bożego. Wiemy, że wszyscy możemy się uratować, jeśli tylko tego zechcemy, ale również człowiek i całe narody mogą odtrącić miłosierną rękę Boga.

"Jeruzalem, Jeruzalem" - woła Jezus - "ty zabijasz proroków i kamienujesz tych, którzy do ciebie są posłani. Ile razy chciałem zgromadzić twoje dzieci, jak ptak swe zbiera pisklęta pod skrzydła, a nie chcieliście" (Mt 23,37). Ratunek dla człowieka, dla rodziny ludzkiej, ma na imie: odkryć jeszcze raz oblicze Ojca bogatego w miłosierdzie. Bo bez Bożego Miłosierdzia nie wyprostuje się duchowo dzisiejszego człowieka, wyobcowanego od Boga, od ludzi, od siebie samego, któremu grozi to, co tak ekspresyjnie wyraził Dostojewski, że zamiast być Bogo-czlowiekiem, staje sie, bestio-człowiekiem.
"Panie, przeniknij moje życie Twoim Miłosierdziem. Nie ma ani jednej kropelki krwi we mnie, której by nie przenikała Twoja miłość." Trzeba nam na koniec zauważyć, że są i inne źródła prawdy o Miłosierdziu Bożym, jak na przykład to, które pojawiło się w Fatimie, gdy Anioł nauczył dzieci modlitwy tak bardzo podobnej do tych, które odmawiała Święta s. Faustyna. "Nie znajdzie ludzkość uspokojenia, dopokąd się nie zwróci z ufnością do Miłosierdzia Mojego" - mówił do Świętej s. Faustyny Jezus Chrystus (Dz. 300). Trzeba nam poznać treść orędzia Miłosierdzia Bożego i realizować je, w czym pomocą jest ciągłe rozważanie życia i pism tej apostołki Miłosierdzia Bożego.Niech nam zawsze Bóg w tym dziele błogosławi!

 

Biuletyn Miłosierdzia Bożego, Rok XVI, Nr 31, ss.(27-42)

Odsłon: 6632